Mały mieszka z nami miesiąc i już druga choroba go dopadła. Najpierw, 20 lipca zaczął gorączkować starszy synek, po 2 dniach ja i młodszy syn a po 4 dniach tatuś. Okazało się, że całą czwórką mamy chorobę bostońską. Teraz z kolei młodszy znów antybiotyk, siebie i starszego uratowałam przed chorobą, ale tatę też dopadło to samo co młodszego. Tak sobie rodzinnie chorujemy.
odwiedziło mój blog
poniedziałek, 12 września 2016
środa, 10 sierpnia 2016
02.08.2016.......zaskoczył telefon z........sądu :)
Uparliśmy się w naszym oa, że tym razem chcemy sprawę adopcyjną w naszym sądzie, bo nie wiem czy każdy wie, ale mamy takie prawo, że rozprawa albo w sądzie gdzie dziecko należy albo w sądzie pod który podlegają rodzice adopcyjni. Tylko może to czasami dłużej potrwać, bo sąd może chcieć (nasz chciał) dokumenty z sądu dziecka. Ale nasz sąd jest tak prorodzinny, że na niejawnej rozprawie zasądzili, że dziecko ma do nas trafić jak najszybciej i tym sposobem, tydzień po złożeniu wniosków do sądu dostaliśmy pieczę, mogliśmy zabrać synka do domu :) I tak sobie żyjemy już 8 dzień razem, we czworo :)
piątek, 22 lipca 2016
Deja vu.....czyli jak zadzwonił DRUGI TEN telefon....
Chyba za spokojnie było :) Z tyłu głowy nam siedziało to, że naszego synka mb mówiła, że jest znów w ciąży. Ale po jakimś czasie stwierdziliśmy, że chyba wymyśliła sobie to, bo tak często mb biologiczne mówią. A tu, 15 czerwca 2016roku telefon z oa z informacją o biologicznym braciszku naszego synka. Między chłopakami jest niecały rok różnicy, więc będzie w domu wesoło i pełno roboty zapewne :)
Pierwszy wspólny rok za nami :)
Dziś minął nam roczek jak mieszka z nami nasz mały żuczek. Jest spełnieniem marzeń naszych, ba, nawet jeszcze bym napisała, że aż nadto dostaliśmy od losu, bo jest radosnym, wiecznie uśmiechniętym dzieckiem :) Kochamy Go nad życie :)
środa, 8 czerwca 2016
"mama KO".....
Takie tam codzienne gadanie Synka :) w tłumaczeniu:"mama kocham cię" <3
Coraz więcej zrozumiałych słów jest u naszego Skarba, najpierw koleżanka Hania była HA, później HAM a teraz jest HANIA :) Na inne koleżanki też woła Hania :)
Zaskakuje każdego dnia, wczoraj huśtając Go, nagle podstawia mi bosą stopę prawie pod nos i woła:"gilaj.......mama" .
Tak sobie patrzę na datę, 9 czerwca i automatycznie pomyślałam, że jak daleko do tego 22 lipca, wtedy dopiero udało nam się Syna zabrać do domu, jakie to wszystko było trudne.
Coraz więcej zrozumiałych słów jest u naszego Skarba, najpierw koleżanka Hania była HA, później HAM a teraz jest HANIA :) Na inne koleżanki też woła Hania :)
Zaskakuje każdego dnia, wczoraj huśtając Go, nagle podstawia mi bosą stopę prawie pod nos i woła:"gilaj.......mama" .
Tak sobie patrzę na datę, 9 czerwca i automatycznie pomyślałam, że jak daleko do tego 22 lipca, wtedy dopiero udało nam się Syna zabrać do domu, jakie to wszystko było trudne.
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Rocznicowo......
Nie wiem czemu przestałam pisać dalej, no tak, bo już nie czekamy, bo już ON jest, ale przecież to nie koniec, teraz jest już się kim chwalić :)
Za nami dwie wyjątkowe daty i trzecia przed nami. 21 maja minął nam rok od tego telefonu, pamiętam, jakby to było wczoraj, jak miałam potrzebę zadzwonienia w tym dniu do oa , jak usłyszałam, że teraz pani nie może rozmawiać, że oddzwoni, oddzwoniła a w słuchawce usłyszałam:"chłopiec, 7,5mca" <3
1 czerwca minął nam rok, jak poznaliśmy synka, to też pamiętam , jak wczoraj, jak z lękiem i ekscytacją jechaliśmy poznać naszego synka :)
22 lipca minie nam roczek BYCIA RAZEM , bycia cudowną rodzinką. Po roku stwierdzam, że warto było czekać ponad 2 lata na tego Szkraba, jest taki cudowny, wymarzony a do tego jest prześliczny :) Jest wesołym, pogodnym chłopczykiem, ma świetną pamięć, zaczyna mówić, najsłodsze co może być, to gdy te maleńkie ręce zarzuca na szyję i mówi KO, czyli kocham <3
Synek obecnie ma 20mcy i 6 dni :) właśnie uczymy się jazdy na biegówce, uwielbia inne dzieci, jest bardzo opiekuńczy, dzisiaj bujał delikatnie na huśtawce swoją miesiąc starszą koleżankę :) W ogóle ma mnóstwo koleżanek, w przyszłości będzie miał w czym wybierać :) jak mamusia nie pogoni adoratorek :)
Za nami dwie wyjątkowe daty i trzecia przed nami. 21 maja minął nam rok od tego telefonu, pamiętam, jakby to było wczoraj, jak miałam potrzebę zadzwonienia w tym dniu do oa , jak usłyszałam, że teraz pani nie może rozmawiać, że oddzwoni, oddzwoniła a w słuchawce usłyszałam:"chłopiec, 7,5mca" <3
1 czerwca minął nam rok, jak poznaliśmy synka, to też pamiętam , jak wczoraj, jak z lękiem i ekscytacją jechaliśmy poznać naszego synka :)
22 lipca minie nam roczek BYCIA RAZEM , bycia cudowną rodzinką. Po roku stwierdzam, że warto było czekać ponad 2 lata na tego Szkraba, jest taki cudowny, wymarzony a do tego jest prześliczny :) Jest wesołym, pogodnym chłopczykiem, ma świetną pamięć, zaczyna mówić, najsłodsze co może być, to gdy te maleńkie ręce zarzuca na szyję i mówi KO, czyli kocham <3
Synek obecnie ma 20mcy i 6 dni :) właśnie uczymy się jazdy na biegówce, uwielbia inne dzieci, jest bardzo opiekuńczy, dzisiaj bujał delikatnie na huśtawce swoją miesiąc starszą koleżankę :) W ogóle ma mnóstwo koleżanek, w przyszłości będzie miał w czym wybierać :) jak mamusia nie pogoni adoratorek :)
sobota, 31 października 2015
13 miesięcy......1 dzień........
Tyle ma nasz Synek <3
Tak czas wypełniony mam, że zaniedbałam pisanie, nad czym ubolewam i obiecuję poprawę :)
Synek rozwija się idealnie, jest śliczny, wesoły, uśmiechnięty wiecznie i kocham Go nad życie razem z tatusiem <3
Tak czas wypełniony mam, że zaniedbałam pisanie, nad czym ubolewam i obiecuję poprawę :)
Synek rozwija się idealnie, jest śliczny, wesoły, uśmiechnięty wiecznie i kocham Go nad życie razem z tatusiem <3
piątek, 21 sierpnia 2015
że ten tego.......mamy "dożywocie" :)
Dziś odbyła się sprawa o pieczę, ale Sędzina zrobiła od razu pełne przysposobienie, jedynie pieczę też wydała, bo 21 dni będzie się uprawomocniało orzeczenie o przysposobieniu a Natan przecież musi u nas zostać :)
Wreszcie koniec, teraz byle do 11 września i po nowy akt urodzenia .
Jesteśmy szczęśliwi :)
Wreszcie koniec, teraz byle do 11 września i po nowy akt urodzenia .
Jesteśmy szczęśliwi :)
piątek, 24 lipca 2015
Syn w domu :)
Od środy mamy Synka w domu :) Na razie tyle info, bo trzeba się ogarnąć, chociaż jest w sumie lekko nawet :) Tylko synuś musi się przyzwyczaić, zestresowany, najlepiej u mamy się przytulać :)
wtorek, 30 czerwca 2015
9 miesięcy......tyle kończy dziś nasz Synek
A dalej jest w pogotowiu :( Sprawę o pieczę wyznaczono nam na 21 sierpnia, mamy się cieszyć, że to i tak szybko. Ale co ja mam powiedzieć synkowi, jak mamy tak żyć, że dziecko poznaliśmy jak miał 8 miesięcy, dziś kończy 9 miesięcy a zabierzemy jak będzie miał prawie 11 :(
Czemu nikt tego prawa nie zmieni w Polsce, gdzie tu dobro dziecka, tylko zniechęcają chętnych do adoptowania dzieci, skoro tak pod górkę robią. Mamy pecha, bo sędzia idzie od jutra na urlop, na cały miesiąc.
Nadzieja jedyna pozostała w tym, aby zabrać synka do domu, to że sędzia wyrazi zgodę na urlopowanie dziecka, ale nie rozpatrzy wniosku bez wywiadu kuratorskiego, wywiad został zlecony 25 czerwca a do dzisiaj jeszcze nie wysłano pisma w tej sprawie, paranoja.
Tak ciężko zostawiać syna , wkładać do łóżeczka i wychodzić, robi się taki smutny wtedy :( A jak przychodzimy to uśmiech od ucha do ucha, rozpoznaje swoich rodziców, uwielbia być tulony. A tu nie pozwalają nam zabrać synka do domu :(
Czemu nikt tego prawa nie zmieni w Polsce, gdzie tu dobro dziecka, tylko zniechęcają chętnych do adoptowania dzieci, skoro tak pod górkę robią. Mamy pecha, bo sędzia idzie od jutra na urlop, na cały miesiąc.
Nadzieja jedyna pozostała w tym, aby zabrać synka do domu, to że sędzia wyrazi zgodę na urlopowanie dziecka, ale nie rozpatrzy wniosku bez wywiadu kuratorskiego, wywiad został zlecony 25 czerwca a do dzisiaj jeszcze nie wysłano pisma w tej sprawie, paranoja.
Tak ciężko zostawiać syna , wkładać do łóżeczka i wychodzić, robi się taki smutny wtedy :( A jak przychodzimy to uśmiech od ucha do ucha, rozpoznaje swoich rodziców, uwielbia być tulony. A tu nie pozwalają nam zabrać synka do domu :(
czwartek, 18 czerwca 2015
01.06.2015 rok pierwsze spotkanie z Synkiem.
Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, czy się tego wstydzę i mam wyrzuty sumienia? nie, bo to była ważna decyzja, na cale życie, trzeba było wszystko dokładnie przemyśleć, abyśmy my nie cierpieli a przede wszystkim dziecko.
Jak u większości dzieci, RB nieciekawa, no ale nie oszukujmy się, wiemy jakie pochodzenie mają nasze dzieci, w normalnych (nie wiem jakie tu słowo dobrać) domach nie oddają dzieci. (nasze dziecko akurat zostało odebrane matce, bo nie była w stanie się opiekować dzieckiem, bo sama sobą nie umie się zająć)
Gdy człowiek poczytał dokumenty o RB, do tego o dziecku, że ma opóźnienia psychoruchowe, to gdy zobaczyliśmy małego, teraz to wiem, na siłę doszukiwaliśmy się tych opóźnień, a to normalny zwykły niemowlak, który ma tam jakieś lekkie niedociągnięcia ruchowe, które w domku szybko nadrobi :)
Ale z wizyty na wizytę coraz piękniej się rozwija, coraz więcej umie. Mamy za sobą 5 spotkań, dziś zawiozłam dokumenty do sądu, między innymi o urlopowanie, mam nadzieję, że sędzia będzie łaskawy i szybko podpisze wniosek, bo coraz ciężej Go tam zostawiać, mimo, że jest u cudownych ludzi. Ale to nasz Synek ukochanym wszystko ma już w domku gotowe i czekamy na Niego.
Strasznie Go już kochamy , oglądamy ciągle zdjęcia i filmiki, tak cudnie się śmieje w głos, uwielbia jak tata podrzuca Go do góry :)
Nasz Synek najukochańszy na świecie :)
Jak u większości dzieci, RB nieciekawa, no ale nie oszukujmy się, wiemy jakie pochodzenie mają nasze dzieci, w normalnych (nie wiem jakie tu słowo dobrać) domach nie oddają dzieci. (nasze dziecko akurat zostało odebrane matce, bo nie była w stanie się opiekować dzieckiem, bo sama sobą nie umie się zająć)
Gdy człowiek poczytał dokumenty o RB, do tego o dziecku, że ma opóźnienia psychoruchowe, to gdy zobaczyliśmy małego, teraz to wiem, na siłę doszukiwaliśmy się tych opóźnień, a to normalny zwykły niemowlak, który ma tam jakieś lekkie niedociągnięcia ruchowe, które w domku szybko nadrobi :)
Ale z wizyty na wizytę coraz piękniej się rozwija, coraz więcej umie. Mamy za sobą 5 spotkań, dziś zawiozłam dokumenty do sądu, między innymi o urlopowanie, mam nadzieję, że sędzia będzie łaskawy i szybko podpisze wniosek, bo coraz ciężej Go tam zostawiać, mimo, że jest u cudownych ludzi. Ale to nasz Synek ukochanym wszystko ma już w domku gotowe i czekamy na Niego.
Strasznie Go już kochamy , oglądamy ciągle zdjęcia i filmiki, tak cudnie się śmieje w głos, uwielbia jak tata podrzuca Go do góry :)
Nasz Synek najukochańszy na świecie :)
21.05.2015rok czekaliśmy 2 lata 3 miesiące i 2 tygodnie na TEN telefon i się doczekaliśmy :)
Promyczek miałaś rację z tymi dwiema 22 ;) Bo telefon zadzwonił dokładnie jak mijało nam oczekiwania 2 lata 3 miesiące i 2 tygodnie ;)
Nie mogłam wcześniej napisać, wybaczcie.
Inaczej przez te 2 lata czekania wyobrażałam sobie reakcję na TEN telefon. Myślałam, że będę skakać do góry, że aż w suficie dziurę zrobię, że wyleję morze łez. Nic z tych rzeczy, po TYM telefonie był strach. Przez telefon jedynie mogłam usłyszeć chłopiec, 7,5 miesiąca, urodzony o czasie, 10pkt, trochę do opowiedzenia o rodzicach biologicznych. To był czwartek. A jeszcze z tym czwartkiem to było tak, zadzwoniłam z rana, żeby się przypomnieć, Pani powiedziała, że ma teraz spotkanie, że zadzwoni przed 14. Oddzwoniła o 12:48 z informacją, że mają dla nas propozycję dziecka. Gdy usłyszałam chłopiec , przeszło przez myśl małe rozczarowanie, że nie dziewczynka, bo mówiliśmy, że bardziej wskazanie na dziewczynkę. Gdy mężowi powiedziałam chłopak też skomentował, że marzył o córce. A na dzisiejszy czas, jaka dziewczynka, jaka córka, przecież nasz Syn był dla nas przeznaczony i pokochaliśmy Go bardzo, ale o tym napiszę osobno ;)
25 maja zapoznaliśmy się z dokumentacja dziecka, stwierdziliśmy później, że najpierw powinno nam się przedstawić dziecko a później dokumenty, ale wiadomo, ze w OA muszą nam mówić o wszystkim. Dostaliśmy 2 dni na podjęcie decyzji czy chcemy poznać dziecko, chcieliśmy, po zobaczeniu dostaliśmy kolejne 2 dni na podjęcie ostatecznej decyzji, ale o tym osobno.
Nie mogłam wcześniej napisać, wybaczcie.
Inaczej przez te 2 lata czekania wyobrażałam sobie reakcję na TEN telefon. Myślałam, że będę skakać do góry, że aż w suficie dziurę zrobię, że wyleję morze łez. Nic z tych rzeczy, po TYM telefonie był strach. Przez telefon jedynie mogłam usłyszeć chłopiec, 7,5 miesiąca, urodzony o czasie, 10pkt, trochę do opowiedzenia o rodzicach biologicznych. To był czwartek. A jeszcze z tym czwartkiem to było tak, zadzwoniłam z rana, żeby się przypomnieć, Pani powiedziała, że ma teraz spotkanie, że zadzwoni przed 14. Oddzwoniła o 12:48 z informacją, że mają dla nas propozycję dziecka. Gdy usłyszałam chłopiec , przeszło przez myśl małe rozczarowanie, że nie dziewczynka, bo mówiliśmy, że bardziej wskazanie na dziewczynkę. Gdy mężowi powiedziałam chłopak też skomentował, że marzył o córce. A na dzisiejszy czas, jaka dziewczynka, jaka córka, przecież nasz Syn był dla nas przeznaczony i pokochaliśmy Go bardzo, ale o tym napiszę osobno ;)
25 maja zapoznaliśmy się z dokumentacja dziecka, stwierdziliśmy później, że najpierw powinno nam się przedstawić dziecko a później dokumenty, ale wiadomo, ze w OA muszą nam mówić o wszystkim. Dostaliśmy 2 dni na podjęcie decyzji czy chcemy poznać dziecko, chcieliśmy, po zobaczeniu dostaliśmy kolejne 2 dni na podjęcie ostatecznej decyzji, ale o tym osobno.
czwartek, 23 kwietnia 2015
2 lata....2 miesiące....2 tygodnie....2 dni......w oczekiwaniu.
Same dwójki to trza to zapisać ;)
Dzisiaj mieliśmy drugie spotkanie wspierające (o, też dwójka ;) ) Jestem po spotkaniu nastawiona pozytywnie, naładowałam baterie na dalsze czekanie ;)
Było dziś sympatycznie, nowe pary były, było fajnie :) Nie było kilku osób z poprzedniego spotkania, zapytałam się Pani prowadzącej, czy to oznacza , że ktoś dostał telefon, to tylko Pani się uśmiechnęła i stwierdziła :"nie wiem czy mogę o tym mówić", a więc już od razu można się domyślić, że był telefon :)
Wydłuża się u nas czekanie, prawie każda para chce dziecko góra do 1,5 roku, dużo dziewczynek, no i tak się to wydłuża.
Ale mam nową siłę, czekamy dalej, bo wiemy, że się w końcu doczekamy :)
Dzisiaj mieliśmy drugie spotkanie wspierające (o, też dwójka ;) ) Jestem po spotkaniu nastawiona pozytywnie, naładowałam baterie na dalsze czekanie ;)
Było dziś sympatycznie, nowe pary były, było fajnie :) Nie było kilku osób z poprzedniego spotkania, zapytałam się Pani prowadzącej, czy to oznacza , że ktoś dostał telefon, to tylko Pani się uśmiechnęła i stwierdziła :"nie wiem czy mogę o tym mówić", a więc już od razu można się domyślić, że był telefon :)
Wydłuża się u nas czekanie, prawie każda para chce dziecko góra do 1,5 roku, dużo dziewczynek, no i tak się to wydłuża.
Ale mam nową siłę, czekamy dalej, bo wiemy, że się w końcu doczekamy :)
czwartek, 9 kwietnia 2015
2 lata.....2 miesiące......2 dni......w oczekiwaniu
Tak się dziś złożyło, że same dwójki ;) no to upamiętnię to krótkim wpisem. W tym oczekiwaniu naszym powiem Wam, że uświadomiłam sobie jedną ważną rzecz, strasznie kocham męża swego :) Będzie takim dobrym tatą :)
wtorek, 7 kwietnia 2015
2 lata.............2 miesiące........w oczekiwaniu.
No i już po świętach. Dzisiaj mija nam od kwalifikacji 2 latka i 2 miesiące, równiutko. Nasz OA wpadł na pomysł spotkań wspierających, nas oczekujących . Pierwsze było prawie miesiąc temu, kolejne mamy pod koniec kwietnia. Nie mogłam doczekać się tego spotkania a gdy było już po, w domu ryczałam z dwie godziny. Bo myślałam, że to my czekamy najdłużej a okazało się, że są rodzice co czekają już po 3 lata. Ale gdy tak się wyryczałam, przetrawiłam po kilku dniach to spotkanie, a wcześniej dzwoniłam do mojej Pani I. z oa i rozmawiałam z jeszcze jedną Panią, to poczułam jakąś ulgę, ten cały mój ból, żal poszedł sobie gdzieś ;)
Stałam się spokojna, nie przeszkadzają mi inne dzieci , czy widok wózków i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Zawsze gdy mam chwile smutku, powtarzam sobie w duchu :"nie martw się, przecież Ty mamą zostaniesz prędzej czy później, że nikt Ci tego nie odbierze". Nawet święta spędziliśmy na luzaku. Owszem, pojawiają się pytania z tyłu głowy, kiedy pojawi się ten nasz mały człowieczek, no ale przecież czekamy na to swoje konkretne dziecko, które ja czuję, że Ono jest, ale pewnie trzeba jeszcze chwilkę poczekać, aby te wszystkie formalności pozwoliły nam się spotkać ze sobą.
Nie mamy wyjścia, musimy dać przecież radę, już jest kwiecień, do Bożego Narodzenia jeszcze zostało trochę czasu, no do tego czasu to muszą zadzwonić, bo inaczej będę ich molestować moimi wizytami hihi.
Stałam się spokojna, nie przeszkadzają mi inne dzieci , czy widok wózków i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Zawsze gdy mam chwile smutku, powtarzam sobie w duchu :"nie martw się, przecież Ty mamą zostaniesz prędzej czy później, że nikt Ci tego nie odbierze". Nawet święta spędziliśmy na luzaku. Owszem, pojawiają się pytania z tyłu głowy, kiedy pojawi się ten nasz mały człowieczek, no ale przecież czekamy na to swoje konkretne dziecko, które ja czuję, że Ono jest, ale pewnie trzeba jeszcze chwilkę poczekać, aby te wszystkie formalności pozwoliły nam się spotkać ze sobą.
Nie mamy wyjścia, musimy dać przecież radę, już jest kwiecień, do Bożego Narodzenia jeszcze zostało trochę czasu, no do tego czasu to muszą zadzwonić, bo inaczej będę ich molestować moimi wizytami hihi.
poniedziałek, 23 lutego 2015
2 lata.........2 tygodnie.........2 dni.......... oczekiwania na TEN telefon....
Jest 2:11, dziś same dwójki, to postanowiłam upamiętnić. Coś spać nie mogę, a rano śpię do .......do takiej godziny, gdzie moje dziecko, jak się w końcu pojawi, będzie chyba szło na drugą drzemkę ;)
Ale wiecie co, mi jest tak dobrze, przesypiam pół dnia i mi szybciej dni lecą. Zastanawiam się każdego dnia, przed zaśnięciem, kiedy zadzwoni telefon, wyobrażam sobie jak to będzie, jak nasz Cud pojawi się już u nas, jak zmieni się bardzo nasze życie, bo że się zmieni to jest pewne ;)
Ostatnio stwierdziłam do męża, że obawiam się, że dziecko rozpuszczę, nie rozpieszczę a rozpuszczę, bo bym chciała mu nieba przychylić, dać przysłowiową gwiazdkę z nieba :) Ale w sumie przyszły tatuś też ma takie myśli, tak strasznie pragniemy tego, zostać rodzicami, dla nas to będzie wyglądało jak z tej reklamy johnson, że gdy pojawia się dziecko, to życie zaczyna się na nowo. Bo tak naprawdę, do szczęścia brakuje nam tylko naszego Skarba :)
Ale wiecie co, mi jest tak dobrze, przesypiam pół dnia i mi szybciej dni lecą. Zastanawiam się każdego dnia, przed zaśnięciem, kiedy zadzwoni telefon, wyobrażam sobie jak to będzie, jak nasz Cud pojawi się już u nas, jak zmieni się bardzo nasze życie, bo że się zmieni to jest pewne ;)
Ostatnio stwierdziłam do męża, że obawiam się, że dziecko rozpuszczę, nie rozpieszczę a rozpuszczę, bo bym chciała mu nieba przychylić, dać przysłowiową gwiazdkę z nieba :) Ale w sumie przyszły tatuś też ma takie myśli, tak strasznie pragniemy tego, zostać rodzicami, dla nas to będzie wyglądało jak z tej reklamy johnson, że gdy pojawia się dziecko, to życie zaczyna się na nowo. Bo tak naprawdę, do szczęścia brakuje nam tylko naszego Skarba :)
środa, 11 lutego 2015
2 lata, 4 dni.......oczekiwania......
Nie wiedziałam, że będę pisała, że minęły nam 2 lata oczekiwania . Staram się nie myśleć o tym czekaniu, bo człowiek by zwariował, mój mąż zajęty pracą, to jakoś czas mu leci, ja w domu staram się zabijać ten czas, długim spaniem ;) Oj, ciężko będzie, jak dziecko się pojawi, to wstawanie ranne, ale z drugiej strony, bardzo tego pragnę.
Zabijam czas także tworzeniem różnych rzeczy, postanowiłam przeznaczyć drugi pokój dla dziecka, więc było malowanie, przestawianie, dekorowanie :) sama wszystko zrobiłam :) Oj ciężko było, mąż poinstruował jak się szpachluje z taśmą z siatki, wiecie, taka specjalna na pęknięcia, efekt był taki, że gdy to zaczęłam szlifować, to zrywałam tę siatkę, bo było ją widać ;) Oj namęczyłam się, ale czego się nie zrobi dla dziecka :)
Niecały miesiąc temu dzwoniłam do OA, dzieci brak, to znaczy są, ale trzeba poczekać jeszcze z kilka miesięcy, bo sąd poszukuje RB dzieci, aby pozbyć ich praw. No i tak to się ciągnie. Pocieszamy się tym, że jeszcze trochę, że taki kawał za nami oczekiwania, to jeszcze te kilka miesięcy wytrwamy, zresztą nie ma innego wyjścia, dzieci się nie wyczarują ;) Zasugerowałam delikatnie pani, że byśmy chcieli dziewczynkę, oczywiście jak pierwszy wolny prawnie będzie chłopczyk, to jak najbardziej z synka też się ucieszymy :)
Zabijam czas także tworzeniem różnych rzeczy, postanowiłam przeznaczyć drugi pokój dla dziecka, więc było malowanie, przestawianie, dekorowanie :) sama wszystko zrobiłam :) Oj ciężko było, mąż poinstruował jak się szpachluje z taśmą z siatki, wiecie, taka specjalna na pęknięcia, efekt był taki, że gdy to zaczęłam szlifować, to zrywałam tę siatkę, bo było ją widać ;) Oj namęczyłam się, ale czego się nie zrobi dla dziecka :)
Niecały miesiąc temu dzwoniłam do OA, dzieci brak, to znaczy są, ale trzeba poczekać jeszcze z kilka miesięcy, bo sąd poszukuje RB dzieci, aby pozbyć ich praw. No i tak to się ciągnie. Pocieszamy się tym, że jeszcze trochę, że taki kawał za nami oczekiwania, to jeszcze te kilka miesięcy wytrwamy, zresztą nie ma innego wyjścia, dzieci się nie wyczarują ;) Zasugerowałam delikatnie pani, że byśmy chcieli dziewczynkę, oczywiście jak pierwszy wolny prawnie będzie chłopczyk, to jak najbardziej z synka też się ucieszymy :)
środa, 7 stycznia 2015
rok i 11 miesięcy w oczekiwaniu........
Aż niemożliwe, za miesiąc mijają 2 lata od kwalifikacji, żeby się odstresować wyjechaliśmy w góry, mam nadzieję, że niedługo zadzwonią, że nie zdążę do nich zadzwonić 7 lutego z pytaniem co słychać i jak długo jeszcze.
wtorek, 16 grudnia 2014
35 lat minęło, jak jeden dzień :)
Dziś są moje urodziny, no nie da się ukryć, że to już 35 lat ;) Nigdy nie przypuszczałam, że dopiero w wieku 35 lat zostanę mamą (zakładam, że do grudnia przyszłego roku to już na 100% będę mamą ;) ) Bo przecież zaczęłam starania w wieku 21 lat! Czyli już 14 lat leci walki o bycie rodzicem. Dobrze, że z mężem wyglądamy na o wiele mniej, to nie powiedzą w szkole, że dziadkowie przyszli na wywiadówkę ;) Chociaż prawda jest taka, że wiele par decyduje się na późne macierzyństwo, ale nie jesteśmy chyba w Polsce do tego jeszcze przyzwyczajeni :)
Najważniejsze, że człowiek jest już tak blisko, że to już tuż tuż, uśmiecham się, gdy myślę sobie, że na początku wiosny, gdy będę zamawiać nocleg nad morzem, na pytanie na ile osób pokój , to powiem :"dwoje dorosłych i dziecko", jakie to cudowne :)
Jeszcze telefon nie zadzwonił a ja mam już tyle planów, tyle chcę naszemu dziecku pokazać, już planuję jakie wycieczki będą.
Dla przyjemności wstąpiłam sobie wczoraj do sklepu dziecięcego, popatrzeć jakie nowości są w wózkach i fotelikach. Chociaż fotelik mam już upatrzony :) Pani w sklepie powiedziała, że jak będziemy jechać po dziecko, to pożyczą nam nieodpłatnie fotelik :) Bo jednak docelowy fotelik chcę zakupić już z dzieckiem , no i samochód też ważny, bo od razu nam przymierzą fotelik do auta :) Póki co padło na maxi cosi pearl lub romer :)
Parę dni temu nadarzyła się okazja i kupiłam wózek dla lalek, jakoś tak czuję, że córka będzie :) A jak nie, to bez problemu mam komu podarować wózeczek :)
Najważniejsze, że człowiek jest już tak blisko, że to już tuż tuż, uśmiecham się, gdy myślę sobie, że na początku wiosny, gdy będę zamawiać nocleg nad morzem, na pytanie na ile osób pokój , to powiem :"dwoje dorosłych i dziecko", jakie to cudowne :)
Jeszcze telefon nie zadzwonił a ja mam już tyle planów, tyle chcę naszemu dziecku pokazać, już planuję jakie wycieczki będą.
Dla przyjemności wstąpiłam sobie wczoraj do sklepu dziecięcego, popatrzeć jakie nowości są w wózkach i fotelikach. Chociaż fotelik mam już upatrzony :) Pani w sklepie powiedziała, że jak będziemy jechać po dziecko, to pożyczą nam nieodpłatnie fotelik :) Bo jednak docelowy fotelik chcę zakupić już z dzieckiem , no i samochód też ważny, bo od razu nam przymierzą fotelik do auta :) Póki co padło na maxi cosi pearl lub romer :)
Parę dni temu nadarzyła się okazja i kupiłam wózek dla lalek, jakoś tak czuję, że córka będzie :) A jak nie, to bez problemu mam komu podarować wózeczek :)
niedziela, 7 grudnia 2014
1 rok i 10 miesięcy w oczekiwaniu.....
Nie wierzę, że to już 22 miesiące mija od kwalifikacji, zleciało, wydaje mi się, jakby kurs był wczoraj, właśnie w grudniu kończyliśmy :)
Ciężko jest, ale staram się pogodzić z tym, że być może w tym roku już telefon nie zadzwoni, oby do lutego się wyrobili z tym telefonem :)
Ale cóż, panie z oa wróżkami czy czarodziejkami nie są, dziecka nie wyczarują za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ;)
Jeszcze troszkę, oby do wiosny :)
Ciężko jest, ale staram się pogodzić z tym, że być może w tym roku już telefon nie zadzwoni, oby do lutego się wyrobili z tym telefonem :)
Ale cóż, panie z oa wróżkami czy czarodziejkami nie są, dziecka nie wyczarują za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ;)
Jeszcze troszkę, oby do wiosny :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)