odwiedziło mój blog

wtorek, 7 kwietnia 2015

2 lata.............2 miesiące........w oczekiwaniu.

No i już po świętach. Dzisiaj mija nam od kwalifikacji 2 latka i 2 miesiące, równiutko.  Nasz OA wpadł na pomysł spotkań wspierających, nas oczekujących . Pierwsze było prawie miesiąc temu, kolejne mamy pod koniec kwietnia. Nie mogłam doczekać się tego spotkania a gdy było już po, w domu ryczałam z dwie godziny. Bo myślałam, że to my czekamy najdłużej a okazało się, że są rodzice co czekają już po 3 lata. Ale gdy tak się wyryczałam, przetrawiłam po kilku dniach to spotkanie, a wcześniej dzwoniłam do mojej Pani I. z oa i rozmawiałam z jeszcze jedną Panią, to poczułam jakąś ulgę, ten cały mój ból, żal poszedł sobie gdzieś ;)
Stałam się spokojna, nie przeszkadzają mi inne dzieci , czy widok wózków i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Zawsze gdy mam chwile smutku, powtarzam sobie w duchu :"nie martw się, przecież Ty mamą zostaniesz prędzej czy później, że nikt Ci tego nie odbierze". Nawet święta spędziliśmy na luzaku. Owszem, pojawiają się pytania z tyłu głowy, kiedy pojawi się ten nasz mały człowieczek, no ale przecież czekamy na to swoje konkretne dziecko, które ja czuję, że Ono jest, ale pewnie trzeba jeszcze chwilkę poczekać, aby te wszystkie formalności pozwoliły nam się spotkać ze sobą.
Nie mamy wyjścia, musimy dać przecież radę, już jest kwiecień, do Bożego Narodzenia jeszcze zostało trochę czasu, no do tego czasu to muszą zadzwonić, bo inaczej będę ich molestować moimi wizytami hihi.

poniedziałek, 23 lutego 2015

2 lata.........2 tygodnie.........2 dni.......... oczekiwania na TEN telefon....

Jest 2:11, dziś same dwójki, to postanowiłam upamiętnić. Coś spać nie mogę, a rano śpię do .......do takiej godziny, gdzie moje dziecko, jak się w końcu pojawi,  będzie chyba szło na drugą drzemkę ;)
Ale wiecie co, mi jest tak dobrze, przesypiam pół dnia i mi szybciej dni lecą. Zastanawiam się każdego dnia, przed zaśnięciem, kiedy zadzwoni telefon, wyobrażam sobie jak to będzie, jak nasz Cud pojawi się już u nas, jak zmieni się bardzo nasze życie, bo że się zmieni to jest pewne ;)
Ostatnio stwierdziłam do męża, że obawiam się, że dziecko rozpuszczę, nie rozpieszczę a rozpuszczę, bo bym chciała mu nieba przychylić, dać przysłowiową gwiazdkę z nieba :) Ale w sumie przyszły tatuś też ma takie myśli, tak strasznie pragniemy tego, zostać rodzicami, dla nas to będzie wyglądało jak z tej reklamy johnson, że gdy pojawia się dziecko, to życie zaczyna się na nowo. Bo tak naprawdę, do szczęścia brakuje nam tylko naszego Skarba :)

środa, 11 lutego 2015

2 lata, 4 dni.......oczekiwania......

Nie wiedziałam, że będę pisała, że minęły nam 2 lata oczekiwania . Staram się nie myśleć o tym czekaniu, bo człowiek by zwariował, mój mąż zajęty pracą, to jakoś czas mu leci, ja w domu staram się zabijać ten czas, długim spaniem ;) Oj, ciężko będzie, jak dziecko się pojawi, to wstawanie ranne, ale z drugiej strony, bardzo tego pragnę.
Zabijam czas także tworzeniem różnych rzeczy, postanowiłam przeznaczyć drugi pokój dla dziecka, więc było malowanie, przestawianie, dekorowanie :) sama wszystko zrobiłam :) Oj ciężko było, mąż poinstruował jak się szpachluje z taśmą z siatki, wiecie, taka specjalna na pęknięcia, efekt był taki, że gdy to zaczęłam szlifować, to zrywałam tę siatkę, bo było ją widać ;) Oj namęczyłam się, ale czego się nie zrobi dla dziecka :)
Niecały miesiąc temu dzwoniłam do OA, dzieci brak, to znaczy są, ale trzeba poczekać jeszcze z kilka miesięcy, bo sąd poszukuje RB dzieci, aby pozbyć ich praw. No i tak to się ciągnie. Pocieszamy się tym, że jeszcze trochę, że taki kawał za nami oczekiwania, to jeszcze te kilka miesięcy wytrwamy, zresztą nie ma innego wyjścia, dzieci się nie wyczarują ;) Zasugerowałam delikatnie pani, że byśmy chcieli dziewczynkę, oczywiście jak pierwszy wolny prawnie będzie chłopczyk, to jak najbardziej z synka też się ucieszymy :)

środa, 7 stycznia 2015

rok i 11 miesięcy w oczekiwaniu........

Aż niemożliwe, za miesiąc mijają 2 lata od kwalifikacji, żeby się odstresować wyjechaliśmy w góry, mam nadzieję, że niedługo zadzwonią, że nie zdążę do nich zadzwonić 7 lutego z pytaniem co słychać i jak długo jeszcze.

wtorek, 16 grudnia 2014

35 lat minęło, jak jeden dzień :)

Dziś są moje urodziny, no nie da się ukryć, że to już 35 lat ;) Nigdy nie przypuszczałam, że dopiero w wieku 35 lat zostanę mamą (zakładam, że do grudnia przyszłego roku to już na 100% będę mamą ;) ) Bo przecież zaczęłam starania w wieku 21 lat! Czyli już 14 lat leci walki o bycie rodzicem.  Dobrze, że z mężem wyglądamy na o wiele mniej, to nie powiedzą w szkole, że dziadkowie przyszli na wywiadówkę ;) Chociaż prawda jest taka, że wiele par decyduje się na późne macierzyństwo, ale nie jesteśmy chyba w Polsce do tego jeszcze przyzwyczajeni :)
Najważniejsze, że człowiek jest już tak blisko, że to już tuż tuż, uśmiecham się, gdy myślę sobie, że na początku wiosny, gdy będę zamawiać nocleg nad morzem, na pytanie na ile osób pokój , to powiem :"dwoje dorosłych i dziecko", jakie to cudowne :)
Jeszcze telefon nie zadzwonił a ja mam już tyle planów, tyle chcę naszemu dziecku pokazać, już planuję jakie wycieczki będą.
Dla przyjemności wstąpiłam sobie wczoraj do sklepu dziecięcego, popatrzeć jakie nowości są w wózkach i fotelikach. Chociaż fotelik mam już upatrzony :) Pani w sklepie powiedziała, że jak będziemy jechać po dziecko, to pożyczą nam nieodpłatnie fotelik :) Bo jednak docelowy  fotelik chcę zakupić już z dzieckiem , no i samochód też ważny, bo od razu nam przymierzą fotelik do auta :) Póki co padło na maxi cosi pearl lub romer :)
Parę dni temu nadarzyła się okazja i kupiłam wózek dla lalek, jakoś tak czuję, że córka będzie :) A jak nie, to bez problemu mam komu podarować wózeczek :)

niedziela, 7 grudnia 2014

1 rok i 10 miesięcy w oczekiwaniu.....

Nie wierzę, że to już 22 miesiące mija od kwalifikacji, zleciało, wydaje mi się, jakby kurs był wczoraj, właśnie w grudniu kończyliśmy :)
Ciężko jest, ale staram się pogodzić z tym, że być może w tym roku już telefon nie zadzwoni, oby do lutego się wyrobili z tym telefonem :)
Ale cóż, panie z oa wróżkami czy czarodziejkami nie są, dziecka nie wyczarują za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ;)
Jeszcze troszkę, oby do wiosny :)

czwartek, 13 listopada 2014

W oczekiwaniu.....chciałam zrobić dobry uczynek :)

Jak to większość z nas, siedzę często na FB, ostatnio zerkam sobie po znajomych, nagle pojawia się wpis mojej znajomej, że Jej córka postanowiła obciąć włosy i oddać potrzebującym. Zerknęłam w lustro, aby popatrzeć na moje włosy, które już urosły do pasa ;)  Przeszła mi myśl, a może tak.....przecież odrosną :)
Przez parę dni zaprzątała mi ta myśl głowę, biłam się z myślami, bo w końcu zapuszczałam włosy 4 lata. Ale od razu myślałam o tej małej dziewczynce jaka odważna, pomyślałam o teściowej, która podczas chemioterapii chodziła w takiej sztucznej peruce.
Zaczęłam trochę na ten temat czytać. Trafiłam na fundację Rak&Roll, na akcję "ODDAJ WŁOS!". Czy wiecie, że peruka z naturalnych włosów kosztuje 3-4tys złotych! a NFZ jedynie dokłada 400zł :(  Wtedy już wiedziałam na 100% , że oddam swoje włosy.
Umówiłam się do koleżanki fryzjerki, wydrukowałam instrukcję obcięcia włosów i stało się, wyszły dwa piękne warkocze, może nie za dużo, ale to już coś, zaplecione mierzą 35cm każdy, sporo :)
Gdy pochwaliłam się efektem, każdy stwierdził, że fryzura mnie odmłodziła, czyli opłacało się, połączyłam przyjemne z pożytecznym :) Jutro lecę na pocztę wysłać moje warkocze :)
A poniżej zdjęcie jak to było przed i po ;)
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :)

http://static.pokazywarka.pl/i/4975860/607720/page.jpg