odwiedziło mój blog

poniedziałek, 25 lutego 2013

2 tygodnie od kwalifikacji

No dobra, przyznaję się, dopiero mija dwa tygodnie od kwalifikacji a ja już niecierpliwie spoglądam na telefon.
Chyba ma wpływ na to, ostatnie wydarzenia jakie pokazują w telewizji, wszędzie krzywdzą dzieci, a ja ciągle myślę o naszym szczęściu, czy jemu krzywda gdzieś się tam nie dzieje, chciałabym już mieć swoje dziecko przy sobie, aby sobie spokojnie już spało we własnym pokoiku.

piątek, 8 lutego 2013

07.02.2013 rok Stało się :)

No wielkie coś się stało, mamy kwalifikację !!!!!!!! ależ się cieszę :) aż nie wiem co napisać jeszcze :) Miałam po pracy dzwonić a to pani zadzwoniła do nas dzisiaj :)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

termin kwalifikacji

Dziś zadzwoniłam do OA w sprawie kwalifikacji, okazało się, że dopiero 7 lutego się zbiera komisja, więc jeszcze 10 dni .

środa, 2 stycznia 2013

Certyfikaty

Podjechałam do rodziców na momencik, patrzę, poczt do mnie, na kopercie pieczątka "regionalny....", serce mi zabiło, bo nie wiem czemu pomyślałam, że może to kwalifikacje, a przecież dobrze wiem, że jeszcze czas do nich :)
W kopercie były dla nas certyfikaty ukończenia szkolenia oraz ankiety do wypełnienia, które mamy odesłać razem z naszą bajeczką. Śmiałam się do męża, że napisane na nich, że anonimowe, a jakim cudem, skoro je odsyłamy z bajeczką ;) Jedynie muszą się domyślić, które jest męża a które moje, chociaż i to nie trudno rozpoznać.

wtorek, 1 stycznia 2013

No i mamy Nowy Rok :)

Życzę wszystkim w Nowym Roku 2013, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń i dziękuję bardzo za wsparcie w roku 2012 !

niedziela, 30 grudnia 2012

27.XII.2012 rok -prezent urodzinowy-tatuaż ;)

Zrobiłam  sobie, a raczej mój mąż mi zafundował na urodziny tatuaż. Szukałam długo odpowiedniej sentencji i moja siostrzenica Anita idealną mi znalazła : "Never Lose Hope" - nigdy nie trać nadziei.

sobota, 22 grudnia 2012

18.XII.2012 rok kurs-siódme spotkanie-ostatnie :)

No nie wierzę, że to już po , że to tak szybko zleciało te 7 spotkań przez 7 tygodni. Panie ubolewały nad tym, że już koniec, że przydałyby się jeszcze 3 godziny spotkaniowe, ale cóż, nic na to nie poradzimy, musieliśmy już je zakończyć.
Oj intensywne to było spotkanie, mieliśmy scenki, trudno było je odgrywać. Musieliśmy wcielać się w role rodziców i dzieci, mój mąż grał ojca 10 letniego chłopca, a ja w innej scence mamę 3 letniej dziewczynki.  Szczegółów ze scenek nie napiszę, bo mimo, że trudne do odgrywania, to jednak warto być zaskoczonym, nie iść na to spotkanie z wiedzą, jak dokładnie wyglądają te scenki ;) Tak jak pisałam, ciężko było, nawet pani psycholog na nas się zawiodła troszkę, ale warto je odgrywać, bo człowiek wyciąga wnioski na przyszłość.
Musieliśmy jeszcze raz napisać nasze oczekiwania co do dziecka, nasze akurat się nic nie zmieniły, choć wahaliśmy się czy nie zmienić 1-3, ale jednak zostawiliśmy wiek 0-3.
Na koniec dostaliśmy jeszcze zadanie domowe, mamy napisać bajeczkę dla naszego dziecka, jaak wiadomo z wcześniejszych wpisów, my już taką posiadamy :) Mamy je oddać do 8 stycznia, a gdzieś około 15 stycznia kwalifikacje :) Już wiem, że najgorsze, będzie to czekanie  na TEN telefon, teraz nam czas leciał, między badaniami, testami, spotkaniami kursowymi a teraz już tylko czekanie. Straszne to są emocje, jest tęsknota za naszym dzieckiem, już bym chciała je tulić w ramionach. Mam cały czas to przeczucie, że ono jest już na tym świecie, ciągle myślę o nim i proszę w myślach, aby nikt mojego dziecka nie skrzywdził. Pociesza mnie myślę, że za rok na bank już będziemy w trójkę albo czwórkę :)