odwiedziło mój blog

środa, 7 sierpnia 2013

6 miesięcy od kwalifikacji :)

Szybko mija prawda? :) nieprawdopodobne jak ten czas leci, wiadomo, tęskni się i by się chciało już, czasami aż bardzo tęsknię, ale często jest tak, że spokojnie sobie czekamy. Podejrzewam, że to sprawka jest tego, że nastawiliśmy się na te 1,5 roku czekania. A w między czasie, przygotowujemy dom pod dziecko, oglądamy wózki, kupujemy czasami jakieś ciuszki, akcesoria i tak sobie leci ten czas oczekiwania :)

wtorek, 30 lipca 2013

Jak się kocha adoptusia

No jak się kocha adoptowane dziecko, mniej czy bardziej niż biologiczne? Ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo jeszcze dziecka nie mam, sądzę, że będę je kochać bardzo, bo jeszcze Go nie znam a już zajmuje cząstkę mojego serca.
Ale czy ktokolwiek potrafi na to pytanie odpowiedzieć, kto nie doświadczył macierzyństwa, że tak nazwę mieszanego? Niedawno wypowiedziały się dwie mamy, które jedno dziecko mają adopcyjne a drugie biologiczne, u nich miłość do dzieci jest taka sama.
Gdy zdziwiłam się, że matka dziecka biologicznego wypowiada się, że dziecko adoptowane kocha się ciut mniej niż biologiczne, to zostałam nazwana przewrażliwioną, że każdy ma prawo uważać jak chce a ja mam wyluzować.  Owszem, ma prawo, ale nawet jeśli to jest jego zdanie to denerwuje mnie to, bo taka osoba nie może tego wiedzieć, dla tej osoby to abstrakcja, bo tego osobiście nie doświadczyła. A argument, że kocha się mniej, bo nie nosiło się w brzuchu uderzyło we mnie bardzo, zwłaszcza gdy człowiek czyta takie rzeczy pisane przez osoby, które wydawały się życzliwe i trzymały za mnie kciuki. Pocieszeniem miało być, że ciut mniej to nie znaczy gorzej.......ręce mi opadły i zrobiło mi się strasznie smutno i przykro.

niedziela, 7 lipca 2013

Dziś mija 5 miesięcy od kwalifikacji....

Dzisiaj mija nam 5 miesięcy od kwalifikacji, nawet ten czas leci, czasami tęsknię za dzieckiem, chciałabym już. Wczoraj gdy przeczytałam wpis na bocianie to aż serce mi podskoczyło, do jednej pary z kwalifikacji z grudnia 2012 roku zadzwonił telefon, mają synków w wieku 1 i prawie 3 latka. Doszło do mnie, że nie znamy ani dnia ani godziny kiedy ten telefon zadzwoni, może to być w każdej chwili.
Miesiąc temu dzwoniłam do ośrodka, rozmawiałam z panią psycholog, mówiła, że jest teraz mało dzieciaczków, czasami nachodziły mnie myśli aby dać dokumenty do innego ośrodka, zwłaszcza, że w mieście obok naszego miasta, które jest o wiele mniejsze od naszego, czekają na dzieci po 2-3 miesiące.
Ale po rozmowie z panią I. wybiłam sobie to z głowy, bo kto nas nie zna tak dobrze, jak panie, które nas przeprowadziły przez całą procedurę, to z nimi co tydzień spędzaliśmy po 5 godzin, to te panie były w naszym domu, to  z nimi mieliśmy indywidualne rozmowy. Gdzie indziej nie usłyszę przez słuchawkę "pani Ewciu będzie dobrze, szukamy dla Was maluszka, bo jesteście młodzi a męża ma pani wspaniałego i mądrego".

Z rozmowy wtedy też wywnioskowałam, że chyba szukają dla nas jednego dziecka, nie rodzeństwa.

Ale od wczoraj mam takie uczucie, a jakby to do nas zadzwonili, to by byli nasi synkowie, wyzwanie by było co nie, takie dwa maluszki w domu. Ale jak widać to nasi synkowie nie byli, nasze dziecko jeszcze na nas czeka  a my na nie niecierpliwie.

niedziela, 12 maja 2013

Coś pięknego :)

Dostałam , z dedykacją od koleżanki forumowej, Fenek, dziękuję Ci .

- Cześć. Proszę, nie rozłączaj się!
- Nie mam czasu na twoje gadanie, czego chcesz?
- Jestem w ciąży, czwarty miesiąc…
- I po co mi to mówisz? Nie potrzebuję teraz dodatkowych problemów, usuwaj!
- Lekarz powiedział, że za późno… Co mam robić?
- Zapomnieć mój numer!
- Jak to zapomnieć? Halo! Halo!
Abonent czasowo niedostępny…

3 miesiące później.
- Cześć mały!
- Cześć! Kim jesteś?
- Twoim aniołem stróżem.
- A przed kim będziesz mnie strzec? Przecież jestem bezpieczny tutaj i chcę tu zostać.
- Śmieszny jesteś. A jak tu będziesz żył?
- Dobrze! Tylko mama płacze codziennie…
- Nie martw się, mały, dorośli cały czas mają jakieś problemy. Śpij więcej, zbieraj siły, będą ci potrzebne.
- Widziałeś moją mamę? Jaka ona jest?
- Pewnie, przecież zawsze jestem blisko ciebie. Mama jest piękna i bardzo młoda.

3 miesiące później
- Cholerny brzuch! Wyglądam jak wieloryb! Butów nie mogę zawiązać, żeby to szlag trafił!
- Aniele, jesteś tu?
- Jestem.
- Mama dzisiaj bardzo się złości… Płacze od rana i kłóci się sama ze sobą…
- Nie zwracaj na to uwagi. Gotów zobaczyć jak jest na świecie?
- Chyba tak, ale bardzo się boję. A jak mama jeszcze bardziej się zdenerwuje, gdy mnie zobaczy?
- Coś ty! Na pewno się ucieszy! Jak można nie kochać takiego malucha jak ty?!
- Aniele, a jak tam jest? Poza brzuchem?
- Teraz mamy zimę, świat jest biały, a z nieba lecą miękkie białe płatki. Niedługo sam zobaczysz.
- Aniele, jestem gotów!
- No to w drogę, mały! Czekam na ciebie.
- Aniele, boję się!
- O cholera jak boli! Pomocy! Chyba rodzę! Cholerny ból!!!
Maluch przyszedł na świat szybko, bez pomocy, bez świadków. Pewnie bardzo się bał, że mamę będzie bolało.

Dobę później, wieczorem, na obrzeżach miasta, w pobliżu małego osiedla.
- Nie gniewaj się na mnie, synku. Czasy teraz takie… Sama sobie nie poradzę… Kto mnie z tobą zechce… Ja mam całe życie jeszcze przed sobą, a tobie jest wszystko jedno, po prostu zaśniesz i już…
- Aniele, a dokąd mama poszła?
- Nie wiem, nie martw się, zaraz wróci.
- Aniele, a czemu masz taki dziwny głos? Płaczesz? Aniele, proszę, powiedz mamie, że mi tu bardzo zimno!
- Nie, mały, nie płaczę, wydawało ci się, zaraz przyprowadzę twoją mamę! Tylko nie zasypiaj, płacz, płacz głośno!
- Nie mogę płakać, Aniele, bo mama kazała spać…

W tym samym czasie, w domu na małym osiedlu.
- Nie rozumiem! Dokąd ty się wybierasz?! Ciemno już, mróz! Gdzie cię niesie? Całkiem ci odbiło po tym szpitalu! Kochanie, tysiące par nie mogą mieć dzieci i jakoś sobie z tym radzą!
- Proszę cię, ubierz się i chodź ze mną.
- Dokąd?!
- Nie wiem dokąd, po prostu czuję, że muszę dokądś pójść. Zaufaj mi, proszę!
- Dobrze, ale po raz ostatni! Po raz ostatni się ciebie słucham!
Z domu wyszła para. Pierwsza szła kobieta, dość szybko. Za nią podążał mężczyzna.
- Kochanie, mam takie wrażenie, że wiesz dokąd idziesz.
- Nie uwierzysz, ale coś prowadzi mnie jak po sznurku… czuję, jakby ktoś ciągnął mnie za rękę…
- Przerażasz mnie! Obiecaj, że zadzwonimy do twojego lekarza! Musisz wziąć zwolnienie i odpocząć.
- Cicho! Słyszysz? Ktoś płacze…
- Jakby dziecko…
- Mały, płacz głośniej! Mama się zgubiła, ale zaraz cię znajdzie!
- Aniele, gdzie byłeś? Wołałem cię! Bardzo mi zimno!
- Byłem po twoją mamę. Jest już całkiem blisko.
- To rzeczywiście dziecko! Całkiem zmarznięte! Szybko, szybko, biegnij z nim do domu! Kochany, dziecko spadło nam z nieba!
- Aniele, moja mama ma inny głos…
- Przyzwyczaisz się, mały. To głos twojej prawdziwej Mamy"

wtorek, 7 maja 2013

Mijają 3 miesiące od kwalifikacji .....

.....a ja zastanawiam się czy to się dłuży czy nie. Bo z jednej strony nie wiem kiedy to zleciało, dopiero co na kursie byliśmy, dopiero co dostaliśmy telefon , że mamy kwalifikację a teraz czekamy na TEN telefon.
No nie da się inaczej, zerkam od czasu do czasu na telefon, zastanawiam się kiedy zadzwoni, jak zareaguję, jak się zachowam jak zadzwoni w pracy ;)
Będąc w naturalnej ciąży, zastanawiamy się czy będzie chłopiec czy dziewczynka a my dodatkowo myślimy w jakim wieku będzie :)

czwartek, 2 maja 2013

Piękny sen....

Bardzo był piękny, śniło mi się nasze Dziecko, był to  takie realne, cudowne, magiczne, piękne, strasznie  tęsknię za naszym Cudem, już bym chciała tulić w swych ramionach.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Czekanie......oj ciężko.......ale i tak w sumie lekko na duszy :)

Dzisiaj tak sobie siedziałam na tarasie, padał deszcz, oj jakie wspaniałe powietrze było , jak zwykle rozmyślania o naszym Cudzie, gdzie jest , czy już na nas czeka, różne piękne myśli, ale i smutek, bo by się chciało już i teraz.  Patrzyłam na trawnik, na miejsce gdzie powstanie placyk zabaw dla naszego Skarba, tak sobie planowałam, tam w rogu będzie piaskownica, z drugiej strony domek a tutaj postawię huśtawkę, fajnie tak planować.
Pocieszam się , że za rok, o tej porze, na pewno już będziemy w trójkę, uwierzcie, że rady typu, aby teraz delektować się ciszą , spokojem, dają ukojenie tej tęsknoty, bo sobie mówię i do męża zresztą też : "zobacz teraz tak sobie siedzimy beztrosko, Ty przy komputerze, ja oglądam telewizję a jak będzie nasz Skarb, to już nie będzie czasu prawie na nic, bo wypełni nam to nasze Szczęście cały nasz czas".
Wiem, powtarzam się, ale jeszcze Skarba nie znam, a już kocham ponad życie, już zajmuje dużą część mojego serca.
Postanowiłam sobie umilać czas oczekiwania i już coś tam kupuję dla naszego dziecka, większe, uniwersalne rzeczy typu kocyk, bluza, koszulka, nie wiem czemu ale ubranka wpadają mi w ręce czerwone :)  Może ta biedroneczka z moje bajki  ma z tym związek, kto wie :)