odwiedziło mój blog

czwartek, 7 listopada 2013

No i mija 9 miesięcy od kwalifikacji :)

Ostatnio napisałam wierszyk dla naszego Skarba  :)

                                                Skarbie!
Kruszynko moja wyśniona, tu Twoja mama stęskniona.
Czekamy razem z Twoim tatusiem, kiedy pojawisz się u nas biegusiem.
Będziemy wtedy rodziną, taką piękną, wyśnioną, prawdziwą.
Jesteś w naszych sercach od dawna Skarbie, zawsze będziesz miał w nas wsparcie.
Mama i tata zawsze będą przy Tobie, nie dadzą Cię skrzywdzić żadnej osobie.
Zadbamy o Ciebie najlepiej jak umiemy, bo nikt nie zostanie na Twoje wołanie niemy.
Razem będziemy szli przez życie, to wyśnione przez nas o świcie.
A gdy czasami ogarną Cię smutki, wtedy wiedz, że masz nas dla siebie calutkich.
Przytulimy, pocieszymy, a nawet rozśmieszymy, bo na tym polega sekret naszej rodziny, my się tego nie boimy.
Niech cały świat o tym wie, że jeszcze Cię nie znamy a już nad życie kochamy !!!

sobota, 12 października 2013

Kiedyś przeczytam mojemu dziecku :)

"Nie jesteś ciałem z mego ciała
ani kością z mojej kości
ale wciąż prawdziwie mój
nie zapominam o Tobie nawet
na jedną chwilę
Nie rozwijałeś się pod moim sercem
ale w nim
Dla mnie jesteś kimś wyjątkowym.
Fakt że to nie ja cię urodziłam
nie przeszkadza mi być Twoją matką
ani Tobie moim synem.
Bo być matką znaczy więcej
niż urodzić dziecko
a dorastanie jest czymś
co możemy razem doświadczyć. . .
Tęskniłam za Tobą
i kiedy w końcu wybrano ciebie
staliśmy się rodziną.
W twoim zachowaniu jak w lustrze
widzę swoje odbicie
a podobieństwo tworzy się
z miłości,ciepła i bezpieczeństwa."

sobota, 28 września 2013

27 września 2013 rok -rocznicowo :)

27 września minęło nam 15 lat razem i 5 lat po ślubie :) Jakoś specjalnie nie świętowaliśmy, poszliśmy sobie na kolację, zjadłam pyszną polędwiczkę z dzika na biszkopcie z ziemniaków mniam mniam.

Tak marzyło nam się, że ta rocznica będzie w trójkę czy czwórkę, ale jeszcze trzeba poczekać, staram się być cierpliwa, ale bywają dni , że płakać się chce, bo by się chciało już mieć maleństwo w ramionach.
Cieszę się, że do moich bocianowych koleżanek dzwonią telefony, ale i malutka zazdrość jest, bo by się chciało też taki telefon odebrać.
Zapowiada się jeszcze czekania przynajmniej z 8 miesięcy, niby połowa czasu za nami, ale ile jeszcze cierpliwości w nas jest.
Pani z oa mówiła, żeby popatrzeć, że już prawie koniec roku, więc już coraz bliżej jesteśmy do wymarzonego celu.

niedziela, 15 września 2013

Minęło 7 miesięcy oczekiwania

To już 7 miesięcy mija od kwalifikacji, w naturalnej ciąży to już z góreczki prawda ;) Ale los chciał inaczej i idziemy ku rodzicielstwu inną drogą, ale nie gorszą ! więc tego czekania na finisz jeszcze nam trochę pozostał. Jak dzwoniłam do oa, to pani Iwonka powiedziała, żeby patrzeć na to tak, że już prawie koniec roku, więc już niedługo oczekiwanie nam się pewnie zakończy :)
Czas leci, kupiliśmy wózeczek spacerówkę, no i jeszcze jeden, tak jakoś się wylicytował ;) Spotykamy się z rodziną, gdzie są małe dzieci, więc mamy non stop do czynienia z dziećmi, więc wprawiamy się cały czas :)


4 dni temu był 11 września, data jest mi szczególnie bliska, bo pamiętam tę datę, to znaczy wydarzenie z tego dnia bardzo dobrze , 11 września 2001 rok, poroniłam wtedy pierwszy raz, zawsze będę pamiętać o naszym dzieciaczku nienarodzonym, ale gdy oczekuję na nowego członka rodziny, inaczej to już przeżywam, o wiele mniej boli, ale zawsze będą moje Aniołki w moim sercu, kawałeczek jego należy do nich.

środa, 7 sierpnia 2013

6 miesięcy od kwalifikacji :)

Szybko mija prawda? :) nieprawdopodobne jak ten czas leci, wiadomo, tęskni się i by się chciało już, czasami aż bardzo tęsknię, ale często jest tak, że spokojnie sobie czekamy. Podejrzewam, że to sprawka jest tego, że nastawiliśmy się na te 1,5 roku czekania. A w między czasie, przygotowujemy dom pod dziecko, oglądamy wózki, kupujemy czasami jakieś ciuszki, akcesoria i tak sobie leci ten czas oczekiwania :)

wtorek, 30 lipca 2013

Jak się kocha adoptusia

No jak się kocha adoptowane dziecko, mniej czy bardziej niż biologiczne? Ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo jeszcze dziecka nie mam, sądzę, że będę je kochać bardzo, bo jeszcze Go nie znam a już zajmuje cząstkę mojego serca.
Ale czy ktokolwiek potrafi na to pytanie odpowiedzieć, kto nie doświadczył macierzyństwa, że tak nazwę mieszanego? Niedawno wypowiedziały się dwie mamy, które jedno dziecko mają adopcyjne a drugie biologiczne, u nich miłość do dzieci jest taka sama.
Gdy zdziwiłam się, że matka dziecka biologicznego wypowiada się, że dziecko adoptowane kocha się ciut mniej niż biologiczne, to zostałam nazwana przewrażliwioną, że każdy ma prawo uważać jak chce a ja mam wyluzować.  Owszem, ma prawo, ale nawet jeśli to jest jego zdanie to denerwuje mnie to, bo taka osoba nie może tego wiedzieć, dla tej osoby to abstrakcja, bo tego osobiście nie doświadczyła. A argument, że kocha się mniej, bo nie nosiło się w brzuchu uderzyło we mnie bardzo, zwłaszcza gdy człowiek czyta takie rzeczy pisane przez osoby, które wydawały się życzliwe i trzymały za mnie kciuki. Pocieszeniem miało być, że ciut mniej to nie znaczy gorzej.......ręce mi opadły i zrobiło mi się strasznie smutno i przykro.

niedziela, 7 lipca 2013

Dziś mija 5 miesięcy od kwalifikacji....

Dzisiaj mija nam 5 miesięcy od kwalifikacji, nawet ten czas leci, czasami tęsknię za dzieckiem, chciałabym już. Wczoraj gdy przeczytałam wpis na bocianie to aż serce mi podskoczyło, do jednej pary z kwalifikacji z grudnia 2012 roku zadzwonił telefon, mają synków w wieku 1 i prawie 3 latka. Doszło do mnie, że nie znamy ani dnia ani godziny kiedy ten telefon zadzwoni, może to być w każdej chwili.
Miesiąc temu dzwoniłam do ośrodka, rozmawiałam z panią psycholog, mówiła, że jest teraz mało dzieciaczków, czasami nachodziły mnie myśli aby dać dokumenty do innego ośrodka, zwłaszcza, że w mieście obok naszego miasta, które jest o wiele mniejsze od naszego, czekają na dzieci po 2-3 miesiące.
Ale po rozmowie z panią I. wybiłam sobie to z głowy, bo kto nas nie zna tak dobrze, jak panie, które nas przeprowadziły przez całą procedurę, to z nimi co tydzień spędzaliśmy po 5 godzin, to te panie były w naszym domu, to  z nimi mieliśmy indywidualne rozmowy. Gdzie indziej nie usłyszę przez słuchawkę "pani Ewciu będzie dobrze, szukamy dla Was maluszka, bo jesteście młodzi a męża ma pani wspaniałego i mądrego".

Z rozmowy wtedy też wywnioskowałam, że chyba szukają dla nas jednego dziecka, nie rodzeństwa.

Ale od wczoraj mam takie uczucie, a jakby to do nas zadzwonili, to by byli nasi synkowie, wyzwanie by było co nie, takie dwa maluszki w domu. Ale jak widać to nasi synkowie nie byli, nasze dziecko jeszcze na nas czeka  a my na nie niecierpliwie.